Po śmierci taty wracam do wiersza Grzegorza Przemyka i do własnych wspomnień. Nie po to, by zatrzymać czas, bo tego nie potrafię, ale by lepiej zobaczyć to, co po sobie zostawiamy. Dwa tygodnie temu zmarł mój tata. Nagle, cicho, jakby urwał się dźwięk, który w tle był zawsze. Wiersz Grzesia Przemyka, który w istocie poznałam niedawno, od tamtej pory wraca mi w myślach jeszcze wyraźniej. Zwłaszcza jeden wers: „A my pójdziemy dalej”. Cały ten wiersz czytam dziś jako opowieść o przyjściu, które jest już tylko wspomnieniem. I o obecności, która zostaje, choć głos milknie.
sobota, 31 stycznia 2026
O prostocie prezentów i lekcji, którą przynosi styczeń
Foto: grafika stworzona z pomocą AI (Canva, ChatGPT) Święta już dawno minęły, a styczeń – jak co roku – okazał się bardzo intensywny. Urodziny córki, Dzień Babci, Dzień Dziadka, i znów myślenie o prezentach. Kto powiedział, że tylko kupowanie daje radość? Co podarować pod choinkę? – pamiętam, że to pytanie, pojawiające się wraz z pierwszym świątecznym drzewkiem, dostrzeżonym gdzieś, na mieście, przez lata było dla mnie zmorą. Czy wystarczy drobny gest, czy może powinno to być „coś więcej”?
piątek, 19 grudnia 2025
O poranku, który pachniał obietnicą i o czym jest mój grudzień
Dziesięć lat temu grudzień pachniał początkiem. Zapisałam cztery wersy, które były dla mnie jak znak. A w tym roku grudzień pachnie prawdą o tym, co dla mnie ważne. Może to też początek? Listopad przesuwa się powoli w niepamięć, ale jakoś wciąż zostaje. Jest jak cień mijającego roku – obecny, nawet gdy kalendarz mówi, że to już nie jego czas. I może właśnie dlatego grudzień tak wyraźnie rysuje kontury: światła, zapachu igliwia, poranków, które mają w sobie coś z tamtej obietnicy sprzed lat.




