sobota, 31 stycznia 2026
O prostocie prezentów i lekcji, którą przynosi styczeń
Foto: grafika stworzona z pomocą AI (Canva, ChatGPT) Święta już dawno minęły, a styczeń – jak co roku – okazał się bardzo intensywny. Urodziny córki, Dzień Babci, Dzień Dziadka, i znów myślenie o prezentach. Kto powiedział, że tylko kupowanie daje radość? Co podarować pod choinkę? – pamiętam, że to pytanie, pojawiające się wraz z pierwszym świątecznym drzewkiem, dostrzeżonym gdzieś, na mieście, przez lata było dla mnie zmorą. Czy wystarczy drobny gest, czy może powinno to być „coś więcej”?
piątek, 19 grudnia 2025
O poranku, który pachniał obietnicą i o czym jest mój grudzień
Dziesięć lat temu grudzień pachniał początkiem. Zapisałam cztery wersy, które były dla mnie jak znak. A w tym roku grudzień pachnie prawdą o tym, co dla mnie ważne. Może to też początek? Listopad przesuwa się powoli w niepamięć, ale jakoś wciąż zostaje. Jest jak cień mijającego roku – obecny, nawet gdy kalendarz mówi, że to już nie jego czas. I może właśnie dlatego grudzień tak wyraźnie rysuje kontury: światła, zapachu igliwia, poranków, które mają w sobie coś z tamtej obietnicy sprzed lat.
niedziela, 30 listopada 2025
O listopadzie, który uczy cierpliwości i odkrywania światła w sobie
Foto: arch. pryw. Co roku uczę się, że listopad nie jest do zachwycania się nim, lecz do wsłuchiwania. Do wyłuskiwania światła z miejsc, które na co dzień tak łatwo pomijam. Zanim zdążymy pożegnać złoto października, on już staje w progu – chłodniejszy, wyciszony, bardziej wymagający. Przyznam, że nigdy nie uważałam go za zły miesiąc, ale ma w sobie coś, co sprawia, że trzeba przez niego przejść inaczej. Wolniej. Uważniej. Z większą zgodą na własne myśli.
niedziela, 26 października 2025
O słowach, dojrzewaniu znaczeń i drodze, która ma swój kres
Foto: grafika stworzona z pomocą AI/ Canva Ojcze Krzysztofie, przepisuję sobie te słowa, bo są piękne. I tak wiele mówią mi o mnie samej. Używając nowomowy młodzieżowej, powiedziałabym zapewne: Tak bardzo ja. Przyszły do mnie bez zaproszenia. Sobotni, leniwy poranek. Myślałam o wężu. O tym, że takie zwierzątko chce mieć jedna z przyjaciółek mojej córki. Dziwactwo. Ekstrawagancja. Zaraz też przypomniałam sobie chłopaka z równoległej klasy z liceum. Nie znałam go osobiście. Ale ponoć miał w domu węża. Hodować węża, początek lat 90. ubiegłego stulecia, hm… I ta zbieżność nazwisk. W ruch poszedł telefon. Zaczęłam szukać informacji. Robię to odruchowo, gdy czegoś nie wiem.
Foto: grafika stworzona z pomocą AI / Canva Plecaki społecznych oczekiwań. Te trzy słowa to przyczynek do szerszej refleksji. Ile takich plecaków nosimy w codziennym życiu? Mój tekst nie jest pretekstem do nudnych wynurzeń, lecz konkretną, bo moją historią. Tego, jak przemierzałam miasto z dymkiem nad głową: 🐶 „To nie ja, to mój plecak!” .




